Kategorie dowcipów

Polecamy na poprawę humoru

Dowcipy i kawały - kategorie tematyczne

Humor na różne okazje

Wowa

Kawały o Wowie, rosyjskim Jasiu

Nauczycielka (rok 1945) pyta dzieci:
- Dzieci kto i jak z was pomagał żołnierzom na froncie?
Nastia:
- Wysyłałam na front tabakę i tytoń.
Masza:
- Pomagałam mamie robić opatrunki.
Nauczycielka:
- Zuchy! Wowa a Ty:
- A donosiłem żołnierzom pociski!
- Wowa, to ty jesteś bohaterem dzisiejszego dnia! A czy Tobie podziękowali?
- Tak, powiedzieli mi "Sehr gut, Władimir!"

Szkoła. Lekcja. Nauczyciel: - A teraz Wowa do tablicy!
Wowa: - Iwanie Iwanyczu, ja się nie nauczyłem.
- Dlaczego?
- Wczoraj mojego brata wypuścili z więzienia, gdzie siedział 15 lat za zamordowanie nauczyciela.
- Myślisz, że mnie nastraszysz! Siadaj - cztery.

Nauczycielka pyta u uczniów, kim oni zostać w kiedy dorosną.
Pietieńka: Będę lekarzem.
Koleńka: Będę kosmonautą.
Maszeńka: Będę mamą.
Wowa: Pomogę Maszeńce stać się mamą.

Wowa, wróciwszy do domu po lekcjach:
- Tato, dzisiaj w szkole wywiadówka... Lecz tylko dla wąskiego kręgu.
- Dla wąskiego kręgu? Co to znaczy?
- Będzie tylko nauczyciel i ty...

Na lekcji botaniki. Nauczyciel pyta, jaki jest najlepszy czas na zbiór jabłek:
- Pietia: Sierpień.
- Tania: Wrzesień.
- Wowa: - Kiedy pies jest na łańcuchu.

Mama mówi szeptem:
- Wowa, twój dziadek bardzo chory, powiedz mu coś wesołego.
- Dziadku, chciałbyś, by na twoim pogrzebie grała wojskowa orkiestra?

Na lekcji matematyki nauczyciel objaśnia zadania: "Schody powstającego w domu mają pięć prześwitów, każdy z których składa się z 20 stopni. Ile stopni trzeba przejść, by dostać się na ostatnie piętro?
- Wszystkie, - odpowiada Wowa.

Nauczycielka pyta:
- Dzieci, co jeat najszybsze na świecie?
Dzieci:
"maszyna... samolot... rakieta". Jeden wstaje i mówi:
- Najszybsze - to myśl. Stoję tu, a myślami mogę być na wsi u babci. I tu wstaje Wowa i mówi:
- Marja Iwanowna, według mnie, najszybsza - to jest biegunka. Nie zdążysz pomyśleć, i już pełne spodnie.

Wygoniła Marija Iwanowna Wowę z klasy. Idzie dyrektor:
- Wowa, dlaczego ty nie na lekcji?
- Nauczycielka po ojca posłała.
- A gdzie twój ojciec pracuje?
- W KC (Komitet Centralny)
- Nie musisz, Wowa, iść po ojca. Idź do klasy i powiedz, że ja z nauczycielką jeszcze pomówię! Wowa przychodzi do domu:
- Tato, ta twoja kotłownia centralna znowu mi skórę uratowała.